Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podatek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podatek. Pokaż wszystkie posty

sobota

Abonament telewizyjny



                Podobnie jak w Polsce, każdy posiadacz tunera telewizyjnego zobowiązany jest do płacenia abonamentu telewizyjnego. Różnice polegają na tym, że płaci się go dwa razy do roku i jest dość drogi. Nie ma przy tym znaczenia, czy się ogląda norweską telewizję, czy nie. Nie ma znaczenia, czy ma się możliwość oglądania norweskiej telewizji, czy nie. Wystarczy dokonać zakupu telewizora, a sklep sam – zobligowany prawem – poinformuje krajowego nadawcę – telewizję NRK o nowym abonencie. Ucieczką mółgby być zakup sprzętu z drugiej ręki bądź przez podstawioną osobę, która już płaci abonament. Z tym także państwo norweskie sobie radzi dość skutecznie. Wysyłane są w teren osoby kontrolujące, gdzie przez okna widać telewizor, bądź gdzie wiszą anteny satelitarne. Jeśli dla danego adresu nie ma zarejestrowanego abonenta, komisja nakłada opłatę karną i abonament wstecz (za dowolnie narzucony przez kontrolnera okres) oraz rejestruje odbiornik.


                Odbiornikiem może być dowolny tuner tv – dotyczy także przywiezionych (nielegalnie) z Polski tunerów Polsatu, czy NC+ albo komputer z kartą telewizyjną. Swego czasu można było w autoryzowanym serwisie wymontować tuner z telewizora i zaplombować go. Uprawniało to do wyrejestrowania odbiornika. Nie jest to powszechna praktyka i prawdopodobnie obecnie nie jest już podstawą do niepłacenia abonamentu.

piątek

Cło i celnicy

                Podróżując do i z Norwegii, zwłaszcza do niej, warto pamiętać, że nie jest ona członkiem Unii Europejskiej i posiada swój osobny obszar celny[1]. Tak więc brak kontroli paszportowej (np. w locie z Polski, czy na promie z Danii, albo na lądowej granicy ze Szwecją) nie wyłącza podróżującego z obowiązku celnego.

                Generalnie Norwegowie (ich urzędy) ufają podróżnym i nie ma kontroli przesiewowych. Na terminalu promowym w Kristiansand jest kontrola wyrywkowa (oprócz czerwonego pasa, gdzie dobrowolnie podróżni poddają się ocleniu na podstawie deklaracji). W terminalu Tananger (Stavanger) kontroli nie ma wcale. Na drogach ze Szwecji i Finlandii pojawiają się lotne patrole.

Na lotniskach były do niedawna pasy zielone (nic do oclenia) i czerwone (mam coś do oclenia). Tam czasem była obsada celników, czasem jej nie było wcale. Obecnie pojawiły się cłomaty – budki podobne do parkomatów, gdzie z menu wybiera się rodzaj towaru do oclenia, podaje jego wartość i system sam oblicza wartość cła. Opłatę uiszcza się kartą płatniczą. Od tego czasu jeszcze rzadziej pojawia się na zielonym pasie wyrywkowa kontrola. Jeśli kto nie lubi być kontrolowany, powinien – norweskim sposobem – unikać kontraktu wzrokowego z celnikami wyłapującymi osoby do kontroli. Brzmi absurdalnie, ale – statystycznie ujmując – działa; jeśli mocno spojrzy się w oczy celnikowi, ma się niemal pewność wezwania do kontroli, bo w ich mniemaniu to podejrzane zachowanie.

Główny nacisk kontroli na lotniskach kładzie się na alkohol i tytoń[2]. Na terminalach promowych także na inną kontrabandę, w tym broń, narkotyki i ziemniaki. Na lotniskowych strefach wolnocłowych alkohol jest znacząco tańszy niż w Norwegii, więc – jeśli ktoś lubi się podelektować – warto kupić zapas w ramach limitu. Norwegowie w większości przestrzegają limitów. Polacy raczej także (chyba).

W tzw. strefach wolnocłowych w Norwegii ceny towarów nieakcyzowych (np. kosmetyki) częstokroć nie są w ogóle atrakcyjne. Bywa że są nieco wyższe niż w Norwegii, a wybór jest znikomy. Nie warto zatem tracić czasu na takie zakupy.



[1] Z norweskiego obszaru celnego wyłączone są odległe, arktyczne wyspy w obszarze polarnym.
[2] Poza oczywiście przemytem substancji zakazanych.

Norweskie tablice rejestracyjne

Norweskie tablice rejestracyjne nie wyróżniają się zbytnio od europejskiego "stylu". Co najwyżej stosuje się różne dziwaczne prze...